sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 7

 Wszyscy świetnie się bawili. Nawet Artur, który przez Cysię nie mógł spokojnie się bawić z innymi. Serina poszła do domu jako pierwsza. Potem poszedł Artur. Cysia powiedziała, że jeśli go nie ma to ona też już pójdzie. Tak zostały już tylko trzy osoby. Były nimi Sara, Roki i Liliana. Dziewczyny zaczynały się już nudzić. Roki była trochę wkurzona na Lilianę o parę drobnych dla niektórych osób spraw. Lecz dla niej były ważne. To jednak nie miało znaczenia. Sara wiedziała o tym, więc starała się nie dopuścić do tego, żeby Roki czasem nie poniosły emocje. Było to strasznie trudne. W pewnym momencie dziewczyny przypomniały sobie, że miały się zapytać o biały proszek.
-Liliana wypadło ci coś z kieszeni jak się ścigałyśmy. - powiedziały pokazując jej torebkę z proszkiem
-O dzięki. Wszędzie tego szukałam.
-Możesz nam powiedzieć co to jest? - zapytała Roki
-Nie mogę. - odpowiedziała ze smutkiem chowając proszek głęboko w kieszeni
-Wiem, że to jest amfetamina. Mój brat pracuje w policji. W wydziale antynarkotykowym. Zaglądałam do jego notatek gdzie pisało jak można rozpoznać różnego rodzaju narkotyki. Nie ukryjesz tego. Wiemy, że bierzesz narkotyki. - dodała Sara
-Skąd to masz?! - zaczęła krzyczeć Roki
-Nie mogę powiedzieć.
-Jesteśmy zmuszone powiedzieć to twojej mamie. - oznajmiła Sara
-Nie możecie tego zrobić. A poza tym mogę to rzucić, w każdej chwili. - zaczęła panikować Liliana
-Jeśli jest tak naprawdę to całe swoje narkotyki wrzuć do zlewu i spłucz ciepłą wodą. Musisz to zrobić przy nas. - oświadczyła Roki jednocześnie drwiąc z niej
-Dobrze. W takim razie chodźmy – powiedziała lekko się śmiejąc Liliana
Dziewczyny poszły razem do łazienki. Najpierw jednak dokładnie przejrzały wszystkie jej rzeczy i kieszenie. Trochę tego znalazły, a dokładniej dziesięć takich samych torebek. Liliana udawała zdziwioną, ale nie uwierzyły jej. Liliana poddała się, bo próbowała uciec z łazienki. W takim razie Roki zamknęła drzwi na klucz i ciągle trzymała w swej mocno zaciśniętej pięści. Było to trudne, bo jej paznokcie były spiłowane tak, że często się nimi zadrapywała robiąc różne rzeczy. Ale tym razem zniosła to. Rodzice Sary i jej rodzeństwo poszli na spacer, więc mogły być pewne, że nikt się o tym nie dowie. Liliana z trudem rozrywała torebki. Można było się domyślić, że jej nałóg trwał od dłuższego czasu. Przed spłuczeniem musiała przysiąc, że już nigdy nie użyje, nie kupi i nawet nie weźmie za darmo żadnych narkotyków i niczego podobnego. Potem odkręciła kurek z gorącą wodą. Sara i Roki sprawdziły czy wszystko zostało dokładnie zniszczone. Dla pewności same jeszcze opłukały cały zlew. Sara wszystko dokładnie nagrywała tak, żeby mieć dowody jej przysięgi i wszystkiego co się wtedy działo w łazience jeśliby zaczęła znowu brać.
Potem jakby nigdy nic zaczęły się śmiać. Roki otworzyła drzwi i wyszły na dwór. Usiadły na hamaku i zaczęły się kołysać. Gdy już śmiały się tak, że wszędzie można było je usłyszeć jeden koniec hamaka odczepił się od pnia drzewa. Wszystkie upadły na ziemię. Zamiast martwić się tym dalej śmiały się i to jeszcze głośniej. Roki ze śmiechu aż zaczęła płakać. Zamiast śmiać bujała się z otwartymi ustami nie wydając z siebie żadnego dźwięku.

Następnie rozłożyły namiot. Zrobiły to dopiero teraz, bo nie chciały, żeby inne dziewczyny były tam z nimi. Tylko Artur oprócz Sary rodziny o tym wiedział, ale obiecał, że nikomu o tym nie powie. Mordowały się z nim przez pół godziny. Około godziny 20 poszły do domu Sary zjeść kolacje. Przy okazji zabrały ze sobą koce, poduszki, zgrzewkę coli, kilka paczek chipsów. Roki wzięła za swojej torby napój energetyczny, lecz ona mówiła na niego ,,odpierdalacz”. Po wypiciu chociaż kilka większych jego łyków jej wyobraźnia nie znała granic. Po zaniesieniu rzeczy do namiotu okazało się, że jest za mało miejsca na trzy osoby. Jedna z nich musiała spać na hamaku. Roki zgłosiła się na ochotnika. Namiot był tak ustawiony, że przy każdym z wejść rosło drzewo. Hamak przeniosły tak, że każdy z jego końców przywiązany był do jakiegoś z drzew. Namiot miał dwa przedziały. Pomiędzy nimi było coś w rodzaju korytarza.
Właśnie tamtędy przechodził hamak. Liliana pożyczyła od swojej mamy stolik turystyczny. Rozłożyły go zostawiając tylko złożone krzesełka. Na nim było rozłożone całe jedzenie i napoje. Roki miała najlepsze miejsce miała blisko jedzenie i picie. Nie musiała się podnosić, żeby do niego dosięgnąć. Wystarczyło, że położyła się na boku.
W okolicach godziny 22 rozpoczęły imprezę. Liliana z telefonu puściła muzykę. Wszędzie było pełno komarów, więc Sara i Liliana zamknęły swoje ,,pokoje” moskitierami same w nich pozostając. Roki zaś na stoliku postawiła pelargonie. Smród był okropny, ale ze względu na katar dziewczyna nic nie czuła. Mogła więc spać spokojnie.
-Hej dziewczyny. Mogę się do was dołączyć. - zapytała Nikola
-Hej. Wchodź śmiało. - odpowiedziała Roki
-Nie wiem czy się zmieścisz, ale u mnie jest jeszcze trochę miejsca. - zachęcała ją gestem ręki Sara
-Ja sama ledwo się mieszczę u siebie. - powiedziała Liliana pokazując na swój ,,pokój” zawalony torbami z ubraniami
-Ok. - odpowiedziała Nikola wchodząc do namiotu – Sorry za spóźnienie, ale dopiero przyjechałam z gór. Sara napisała mi, że mogę spokojnie wpadać, bo impreza się jeszcze nie zaczęła. - Roki i Liliana spojrzały zaskoczone na Sarę
-No tak. Byłam wtedy w łazience jak do mnie napisałaś. Przez rozkładanie namiotu wypadło mi to z głowy.
-Zaczynamy imprezę!! - krzyknęła Roki
Dziewczyny najpierw grały w pokera na ciastka i różne inne słodycze. Wtedy przyjechał Luke. Przyprowadził go Conor, brat Sary.
-Cześć. - powiedział zdyszany Conor – Przyprowadziłem wam kogoś.
Wszyscy spojrzeli się w stronę wejścia, w którym pojawił się Luke. Conor zdążył w tym czasie wrócić do domu.
-Cześć. Słyszałem, że jest impreza urodzinowa, więc wpadłem. - odezwał się Luke wchodząc do namiotu i siadając na hamaku obok Roki
-Nikomu nie mówiłam o tym co będzie się dziś działo. - powiedziała zaskoczona Sara
-To ja mu powiedziałam. - przyznała się Roki – Sorki, ale napisał do mnie pytając się o twoje urodziny. Tak jakoś wygadałam się.
-Mogę zostać z wami? - zapytał speszony Luke
-Dobra. Brakowała nam ciebie. Dlaczego się nie odzywałeś? - zapytała się Sara
-Wyjechałem za granicę do ojca. Sorry, ale nie miałem czasu. - wyjaśnił Luke
-Grasz z nami? - zapytała Roki szturchając chłopaka
-Jasne. A w co gracie? - odpowiedział Luke
-Pokera, ale na ciastka. - odezwała się po czasie Liliana, które ciągle milczała
-Pomożesz mi, bo za nic w świecie nie potrafię w to grać. - przyciągnęła go do siebie Roki
-Ok. Ale będę stawiać coś innego niż słodycze. - powiedział Luke wyciągając z plecaka piwo
Dziewczyny zaniemówiły. Roki jednak nic nie zdziwiło po akcji z Lilianą
-Skąd je masz? - zapytała Sara wyrywając mu puszkę z ręki
-Zabrałem bratu. Można to nazwać ,,pożyczeniem”. - wyjaśnił chłopak
-Jak moja mama się o tym dowie to mnie zabije! - krzyknęła Sara rzucając w Luka puszką
-Nie dowie się. Wszystko ukryjemy do mojej torby. Nie będę nikogo zmuszać do picia. - zapewnił chłopak
-Gramy dalej? - zaproponowała Nikola
Poker szybko się skończył, bo wszyscy się nim szybko znudzili. Potem zagrali w butelkę, ale nie na rozbieranie. Tylko prawda czy wyzwanie. Wszyscy się bali wyzwań, więc ciągle zadawane były pytania. Gra była nudna. Szybko się skończyła. Roki chciało się już spać, więc położyła się na hamaku. Czytała jeszcze opowiadanie w telefonie. Potem już słuchała piosenek One Direction. Następna odpadła Sara. Nikola i Liliana zaraz potem położyły się spać. Tylko Luke siedział na ziemi jedząc naleśniki i popijając je piwem. Nie pamiętał gdzie się położył.
Następnego dnia Roki przebudziła się leżąc na boku. Gdy się obróciła zobaczyła Luke leżącego obok niej.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA...!!! - krzyczała Roki w niebo głosy
Spadła z hamaka prosto w naleśniki.
-Co jest grane? - zapytała Sara przecierając oczy dłonią na dodatek nie swoją
-Kurwa. Zobacz kto leży w hamaku. - powiedziała podnosząc się i jedząc naleśnika – Kto robił te naleśniki? Są naprawdę dobre.
-Laski co się dzieje? - zapytała Liliana otulając się ciepłym kocem
-Zobacz kto spał koło Roki. - odezwała się Sara – Ty robiłaś te naleśniki Roki.
-A no fakt. Zapomniałam. - powiedziała Roki zajadając naleśnika jagodowego
-Zostaw moją rękę! - krzyknęła Nikola wyrywając swoją dłoń Sarze
-A sorry. - przeprosiła Sara tym razem przecierając oczy swoją dłonią
-Co tak wrzeszczycie? - zapytał niespodziewanie skacowany Luke
-Możesz nam wyjaśnić dlaczego położyłeś się obok mnie?
-A no fakt. Nie było nigdzie miejsca, a tylko u ciebie było wolne troszkę. Położyłem się. Nic ci nie zrobiłem? - zapytał Luke po krótkim streszczeniu tego co wczoraj robił
-Nie. Chyba nie. Kurde naprawdę dobre zrobiłam te naleśniki. Roki gratuluję ci. Ooo dziękuje. Nie musiałaś. - zaczęła Roki gadać sama ze sobą
-Roki! - krzyknęła Liliana
Nie zwróciła na nią uwagi. Dalej gadała sama do siebie.
-ROKI!!! - krzyknęli wszyscy razem
-Co?! - krzyknęła
-Zamknij się. - Roki skończyła swój monolog – Trzeba tu trochę posprzątać. Zobaczcie jak tu wygląda. - pokazała Sara na korytarz namiotu i stolik sprzed nim
-OMG!!! - powiedziała Nikola z niedowierzaniem
-Luke kiedy położyłeś się spać? - zapytała Sara czytając wiadomość od swojej mamy
-Gdzieś koło 4 nad ranem. A co? - odpowiedział chłopak
-Moja mama była tutaj o 5 zobaczyć czy już śpimy.
-JA PIERDOLE! - krzyknęła Nikola
-KUŹWA! - dodała Roki
Tak zaczął się koncert przekleństw. Każdy dodawał inne. W końcu ktoś zaśmiał się zza krzakiem.
-Kto tam jest? Mam broń i nie zawaham się jej użyć. - ostrzegła Roki
-To ja. - zza krzaka wyszedł Artur – Nie chowaj się. Odkryli nas.
-Z kim przyszedłeś? - zapytał zaciekawiony Luke
-Conor choć tu. - zawołał chłopaka Artur
Tak wszyscy zaczęli się śmiać.
-Myśmy wysłali tego SMS -a. Chcieliśmy was nastraszyć. Zabrałem telefon mamie. - zaczął wyjaśniać Conor
Nie martwili się już niczym. Posprzątali wszystko i rozeszli się do domów. Tak zakończyły się urodziny Sary.


Witam Was moi kochani. Widać, że mój styl pisania się już zmieniał. Następny rozdział jest podzielony na dwie części. Pojawi się nowa postać. To jest już chyba ostatni rozdział z tej perspektywy. Potem jest Sary, Liliany, a potem już ciągle Roki. Ona będzie główną bohaterką. To są już ostatnie rozdziały, które dzieją się w Polsce. Potem jest oczywiście Londyn. Wtedy może Peru, Indie, Wyspa Wielkanocna, Afryka, Australia, Islandia. Strasznie dużo miejsc.
Tym razem dodałam w terminie.
Do zobaczenia
Veg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz