Wszyscy
świetnie się bawili. Nawet Artur, który przez Cysię nie mógł
spokojnie się bawić z innymi. Serina poszła do domu jako pierwsza.
Potem poszedł Artur. Cysia powiedziała, że jeśli go nie ma to ona
też już pójdzie. Tak zostały już tylko trzy osoby. Były nimi
Sara, Roki i Liliana. Dziewczyny zaczynały się już nudzić. Roki
była trochę wkurzona na Lilianę o parę drobnych dla niektórych
osób spraw. Lecz dla niej były ważne. To jednak nie miało
znaczenia. Sara wiedziała o tym, więc starała się nie dopuścić
do tego, żeby Roki czasem nie poniosły emocje. Było to strasznie
trudne. W pewnym momencie dziewczyny przypomniały sobie, że miały
się zapytać o biały proszek.
-Liliana
wypadło ci coś z kieszeni jak się ścigałyśmy. - powiedziały
pokazując jej torebkę z proszkiem
-O
dzięki. Wszędzie tego szukałam.
-Możesz
nam powiedzieć co to jest? - zapytała Roki
-Nie
mogę. - odpowiedziała ze smutkiem chowając proszek głęboko w
kieszeni
-Wiem,
że to jest amfetamina. Mój brat pracuje w policji. W wydziale
antynarkotykowym. Zaglądałam do jego notatek gdzie pisało jak
można rozpoznać różnego rodzaju narkotyki. Nie ukryjesz tego.
Wiemy, że bierzesz narkotyki. - dodała Sara
-Skąd
to masz?! - zaczęła krzyczeć Roki
-Nie
mogę powiedzieć.
-Jesteśmy
zmuszone powiedzieć to twojej mamie. - oznajmiła Sara
-Nie
możecie tego zrobić. A poza tym mogę to rzucić, w każdej
chwili. - zaczęła panikować Liliana
-Jeśli
jest tak naprawdę to całe swoje narkotyki wrzuć do zlewu i
spłucz ciepłą wodą. Musisz to zrobić przy nas. - oświadczyła
Roki jednocześnie drwiąc z niej
-Dobrze.
W takim razie chodźmy – powiedziała lekko się śmiejąc
Liliana
Dziewczyny
poszły razem do łazienki. Najpierw jednak dokładnie przejrzały
wszystkie jej rzeczy i kieszenie. Trochę tego znalazły, a
dokładniej dziesięć takich samych torebek. Liliana udawała
zdziwioną, ale nie uwierzyły jej. Liliana poddała się, bo
próbowała uciec z łazienki. W takim razie Roki zamknęła drzwi na
klucz i ciągle trzymała w swej mocno zaciśniętej pięści. Było
to trudne, bo jej paznokcie były spiłowane tak, że często się
nimi zadrapywała robiąc różne rzeczy. Ale tym razem zniosła to.
Rodzice Sary i jej rodzeństwo poszli na spacer, więc mogły być
pewne, że nikt się o tym nie dowie. Liliana z trudem rozrywała
torebki. Można było się domyślić, że jej nałóg trwał od
dłuższego czasu. Przed spłuczeniem musiała przysiąc, że już
nigdy nie użyje, nie kupi i nawet nie weźmie za darmo żadnych
narkotyków i niczego podobnego. Potem odkręciła kurek z gorącą
wodą. Sara i Roki sprawdziły czy wszystko zostało dokładnie
zniszczone. Dla pewności same jeszcze opłukały cały zlew. Sara
wszystko dokładnie nagrywała tak, żeby mieć dowody jej przysięgi
i wszystkiego co się wtedy działo w łazience jeśliby zaczęła
znowu brać.
Potem
jakby nigdy nic zaczęły się śmiać. Roki otworzyła drzwi i
wyszły na dwór. Usiadły na hamaku i zaczęły się kołysać. Gdy
już śmiały się tak, że wszędzie można było je usłyszeć
jeden koniec hamaka odczepił się od pnia drzewa. Wszystkie upadły
na ziemię. Zamiast martwić się tym dalej śmiały się i to
jeszcze głośniej. Roki ze śmiechu aż zaczęła płakać. Zamiast
śmiać bujała się z otwartymi ustami nie wydając z siebie żadnego
dźwięku.
Następnie
rozłożyły namiot. Zrobiły to dopiero teraz, bo nie chciały, żeby
inne dziewczyny były tam z nimi. Tylko Artur oprócz Sary rodziny o
tym wiedział, ale obiecał, że nikomu o tym nie powie. Mordowały
się z nim przez pół godziny. Około godziny 20 poszły do domu
Sary zjeść kolacje. Przy okazji zabrały ze sobą koce, poduszki,
zgrzewkę coli, kilka paczek chipsów. Roki wzięła za swojej torby
napój energetyczny, lecz ona mówiła na niego ,,odpierdalacz”. Po
wypiciu chociaż kilka większych jego łyków jej wyobraźnia nie
znała granic. Po zaniesieniu rzeczy do namiotu okazało się, że
jest za mało miejsca na trzy osoby. Jedna z nich musiała spać na
hamaku. Roki zgłosiła się na ochotnika. Namiot był tak ustawiony,
że przy każdym z wejść rosło drzewo. Hamak przeniosły tak, że
każdy z jego końców przywiązany był do jakiegoś z drzew. Namiot
miał dwa przedziały. Pomiędzy nimi było coś w rodzaju korytarza.
Właśnie
tamtędy przechodził hamak. Liliana pożyczyła od swojej mamy
stolik turystyczny. Rozłożyły go zostawiając tylko złożone
krzesełka. Na nim było rozłożone całe jedzenie i napoje. Roki
miała najlepsze miejsce miała blisko jedzenie i picie. Nie musiała
się podnosić, żeby do niego dosięgnąć. Wystarczyło, że
położyła się na boku.
W
okolicach godziny 22 rozpoczęły imprezę. Liliana z telefonu
puściła muzykę. Wszędzie było pełno komarów, więc Sara i
Liliana zamknęły swoje ,,pokoje” moskitierami same w nich
pozostając. Roki zaś na stoliku postawiła pelargonie. Smród był
okropny, ale ze względu na katar dziewczyna nic nie czuła. Mogła
więc spać spokojnie.
-Hej
dziewczyny. Mogę się do was dołączyć. - zapytała Nikola
-Hej.
Wchodź śmiało. - odpowiedziała Roki
-Nie
wiem czy się zmieścisz, ale u mnie jest jeszcze trochę miejsca.
- zachęcała ją gestem ręki Sara
-Ja
sama ledwo się mieszczę u siebie. - powiedziała Liliana
pokazując na swój ,,pokój” zawalony torbami z ubraniami
-Ok.
- odpowiedziała Nikola wchodząc do namiotu – Sorry za
spóźnienie, ale dopiero przyjechałam z gór. Sara napisała mi,
że mogę spokojnie wpadać, bo impreza się jeszcze nie zaczęła.
- Roki i Liliana spojrzały zaskoczone na Sarę
-No
tak. Byłam wtedy w łazience jak do mnie napisałaś. Przez
rozkładanie namiotu wypadło mi to z głowy.
-Zaczynamy
imprezę!! - krzyknęła Roki
Dziewczyny
najpierw grały w pokera na ciastka i różne inne słodycze. Wtedy
przyjechał Luke. Przyprowadził go Conor, brat Sary.
-Cześć.
- powiedział zdyszany Conor – Przyprowadziłem wam kogoś.
Wszyscy
spojrzeli się w stronę wejścia, w którym pojawił się Luke.
Conor zdążył w tym czasie wrócić do domu.
-Cześć.
Słyszałem, że jest impreza urodzinowa, więc wpadłem. - odezwał
się Luke wchodząc do namiotu i siadając na hamaku obok Roki
-Nikomu
nie mówiłam o tym co będzie się dziś działo. - powiedziała
zaskoczona Sara
-To
ja mu powiedziałam. - przyznała się Roki – Sorki, ale napisał
do mnie pytając się o twoje urodziny. Tak jakoś wygadałam się.
-Mogę
zostać z wami? - zapytał speszony Luke
-Dobra.
Brakowała nam ciebie. Dlaczego się nie odzywałeś? - zapytała
się Sara
-Wyjechałem
za granicę do ojca. Sorry, ale nie miałem czasu. - wyjaśnił
Luke
-Grasz
z nami? - zapytała Roki szturchając chłopaka
-Jasne.
A w co gracie? - odpowiedział Luke
-Pokera,
ale na ciastka. - odezwała się po czasie Liliana, które ciągle
milczała
-Pomożesz
mi, bo za nic w świecie nie potrafię w to grać. - przyciągnęła
go do siebie Roki
-Ok.
Ale będę stawiać coś innego niż słodycze. - powiedział Luke
wyciągając z plecaka piwo
Dziewczyny
zaniemówiły. Roki jednak nic nie zdziwiło po akcji z Lilianą
-Skąd
je masz? - zapytała Sara wyrywając mu puszkę z ręki
-Zabrałem
bratu. Można to nazwać ,,pożyczeniem”. - wyjaśnił chłopak
-Jak
moja mama się o tym dowie to mnie zabije! - krzyknęła Sara
rzucając w Luka puszką
-Nie
dowie się. Wszystko ukryjemy do mojej torby. Nie będę nikogo
zmuszać do picia. - zapewnił chłopak
-Gramy
dalej? - zaproponowała Nikola
Poker
szybko się skończył, bo wszyscy się nim szybko znudzili. Potem
zagrali w butelkę, ale nie na rozbieranie. Tylko prawda czy
wyzwanie. Wszyscy się bali wyzwań, więc ciągle zadawane były
pytania. Gra była nudna. Szybko się skończyła. Roki chciało się
już spać, więc położyła się na hamaku. Czytała jeszcze
opowiadanie w telefonie. Potem już słuchała piosenek One
Direction. Następna odpadła Sara. Nikola i Liliana zaraz potem
położyły się spać. Tylko Luke siedział na ziemi jedząc
naleśniki i popijając je piwem. Nie pamiętał gdzie się położył.
Następnego
dnia Roki przebudziła się leżąc na boku. Gdy się obróciła
zobaczyła Luke leżącego obok niej.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA...!!!
- krzyczała Roki w niebo głosy
Spadła
z hamaka prosto w naleśniki.
-Co
jest grane? - zapytała Sara przecierając oczy dłonią na dodatek
nie swoją
-Kurwa.
Zobacz kto leży w hamaku. - powiedziała podnosząc się i jedząc
naleśnika – Kto robił te naleśniki? Są naprawdę dobre.
-Laski
co się dzieje? - zapytała Liliana otulając się ciepłym kocem
-Zobacz
kto spał koło Roki. - odezwała się Sara – Ty robiłaś te
naleśniki Roki.
-A
no fakt. Zapomniałam. - powiedziała Roki zajadając naleśnika
jagodowego
-Zostaw
moją rękę! - krzyknęła Nikola wyrywając swoją dłoń Sarze
-A
sorry. - przeprosiła Sara tym razem przecierając oczy swoją
dłonią
-Co
tak wrzeszczycie? - zapytał niespodziewanie skacowany Luke
-Możesz
nam wyjaśnić dlaczego położyłeś się obok mnie?
-A
no fakt. Nie było nigdzie miejsca, a tylko u ciebie było wolne
troszkę. Położyłem się. Nic ci nie zrobiłem? - zapytał Luke
po krótkim streszczeniu tego co wczoraj robił
-Nie.
Chyba nie. Kurde naprawdę dobre zrobiłam te naleśniki. Roki
gratuluję ci. Ooo dziękuje. Nie musiałaś. - zaczęła Roki
gadać sama ze sobą
-Roki!
- krzyknęła Liliana
Nie
zwróciła na nią uwagi. Dalej gadała sama do siebie.
-ROKI!!!
- krzyknęli wszyscy razem
-Co?!
- krzyknęła
-Zamknij
się. - Roki skończyła swój monolog – Trzeba tu trochę
posprzątać. Zobaczcie jak tu wygląda. - pokazała Sara na
korytarz namiotu i stolik sprzed nim
-OMG!!!
- powiedziała Nikola z niedowierzaniem
-Luke
kiedy położyłeś się spać? - zapytała Sara czytając
wiadomość od swojej mamy
-Gdzieś
koło 4 nad ranem. A co? - odpowiedział chłopak
-Moja
mama była tutaj o 5 zobaczyć czy już śpimy.
-JA PIERDOLE!
- krzyknęła Nikola
-KUŹWA!
- dodała Roki
Tak
zaczął się koncert przekleństw. Każdy dodawał inne. W końcu
ktoś zaśmiał się zza krzakiem.
-Kto
tam jest? Mam broń i nie zawaham się jej użyć. - ostrzegła
Roki
-To
ja. - zza krzaka wyszedł Artur – Nie chowaj się. Odkryli nas.
-Z
kim przyszedłeś? - zapytał zaciekawiony Luke
-Conor
choć tu. - zawołał chłopaka Artur
Tak
wszyscy zaczęli się śmiać.
-Myśmy
wysłali tego SMS -a. Chcieliśmy was nastraszyć. Zabrałem
telefon mamie. - zaczął wyjaśniać Conor
Nie
martwili się już niczym. Posprzątali wszystko i rozeszli się do
domów. Tak zakończyły się urodziny Sary.
Witam Was moi kochani. Widać, że mój styl pisania się już zmieniał. Następny rozdział jest podzielony na dwie części. Pojawi się nowa postać. To jest już chyba ostatni rozdział z tej perspektywy. Potem jest Sary, Liliany, a potem już ciągle Roki. Ona będzie główną bohaterką. To są już ostatnie rozdziały, które dzieją się w Polsce. Potem jest oczywiście Londyn. Wtedy może Peru, Indie, Wyspa Wielkanocna, Afryka, Australia, Islandia. Strasznie dużo miejsc.
Tym razem dodałam w terminie.
Do zobaczenia
Veg


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz