środa, 12 listopada 2014

Rozdział 3

Wydarzenia opisane w tym rozdziale wydarzyły się naprawdę
jeśli doceniasz moje kilkugodzinne poświęcenie na pisanie tego rozdziału skomentuj
 W maju niedaleko miejscowości, w której mieszkały dziewczyny odbywały się Zielone Świątki. Poszły tam lecz były tam krótko, bo nic ciekawego się tam nie działo. Ominęło je jednak spotkanie z panią Gosią, która zbierała osoby do zawodów sportowo-pożarniczych dziewcząt. Dowiedziały się one tego w poniedziałek od Kasi z ich klasy, która rozmawiała z panią Gosią. Do drużyny zgłosiła się Roki, Nikola, Liliana. Cysia i Sara nie były pewne, ale na szczęście się zgodziły. Do pełnego składu brakowało tylko jednej osoby. Kasia zapytała się swojej siostry Beaty czy by chciała. Zgodziła się. Pozostało tylko załatwienie terminu treningu. Ustaliły go z panią na czwartek na 19.00. Na pierwszym treningu uczyły się rozwijać i zwijać węże. Robiły to razem z chłopakami, którzy starować mieli już drugi rok. Chłopcy szybko się uwinęli, więc dziewczyny mogły na spokojnie potrenować zadanie bojowe. Ustaliły z panią, że Nikola będzie na stanowisku łącznika, Beata rozdzielacza. Od rozdzielacza ciągnęły się dwie roty. Każda rota składała się z dwóch osób. W pierwszej rocie Roki podłączała swoją jedną końcówkę węża do rozdzielacza i biegła z drugą do końcówki węża zostawionej przez Kasię. Po dokładnym podłączeniu i przesunięciu złączonych węży na bok Roki musiała biec do Kasi. Druga rota robiła to samo tylko, że inne osoby. Cysia robiła to co Roki, a Liliana to co Kasia, której zadaniem było rzucenie węża w odpowiednim miejscu, zostawienie jednej końcówki i rozciągnięcie węża. Gdy go już rozciągnęła to musiała podłączyć drugą końcówkę do prądownicy. Sara była dowódcą. Dziewczyny ciężko ćwiczyły przez 2 tygodnie.
Na jedną z prób Roki, Nikola i Liliana przyjechały wcześniej. Przyjechały na rowerach. Po chwili od ich przyjechania przyszła Sara. Jej i Roki nudziło się więc poszły do sklepu, który był niedaleko. Gdy wróciły to nie było tam Nikoli i Liliany. Długo nie wracały więc Sara rozejrzała się czy ich nie ma gdzieś w pobliżu. Wyszły zza płotu roześmiane. Udawały, że się naćpały. Można było rozpoznać, że udawały, bo nie miały czerwonych oczu. Udawały, że widzą Meksyk i Londyn. Roki zdenerwowała się i chciała gdzieś iść. Na szczęście dla niej Sara musiała iść do łazienki. Jej dom był blisko, więc tam poszły zostawiając rower Roki. Po powrocie usiadły na trawie. Jak przyszły to Liliana i Nikola zachowywały się już ,,normalnie”. W pewnym momencie gdzieś poszły. Roki w tym samym momencie zauważyła, że nie ma jej roweru.
-Sara pomóż mi go znaleźć, bo jeśli go nie znajdę to tata mnie zabije. - spanikowała Roki.- Ej, czy to nie ślady mojego roweru? - Ślady prowadziły pod płot skąd wcześniej wyszły Nikola i Liliana. W tym samym momencie gdy Roki i Sara znalazły rower pojawiły się Nikola i Liliana roześmiane.
-Ha, ha, ha, ale się uśmiałam. To był naprawdę ciekawy żart. - krzyknęła sarkastycznie Roki.
Następnego dnia w szkole nie było Liliany, Sary, Cysi i Seriny. Była jednak Nikola. Przez całą drogę do szkoły w autobusie stała obok Roki udając, że jej nie widzi. Wiedziała, że Roki jest na nią strasznie wkurzona za ten ,,żart”. Gdy tylko Roki próbowała na nią spojrzeć to Nikola zakrywała swoją twarz. Tak jakby wzrok Roki ją palił. W szkole Roki ciągle chodziła smutna, prawie płacząca, bo nie miała się komu wyżalić. Jedynie Kasie potrafiła okazać jej współczucie. W szatni przed w-f -em jak tylko Nikola z niej wyszła to Kasia przy wszystkich dziewczynach zaczęła ją głośno obgadywać. Tak, że wszystkie ją słyszały. Opowiedziała im co Nikola i Liliana zrobiły Roki. Na początku nie zwracały na to zbytnio uwagi. Zdenerwowanie brakiem zainteresowania koleżanek Roki po kompletnym braku zainteresowania odezwała się (nie miała sił opowiedzieć Kasi co się stało, więc napisała to na kartce).
-Pomyślcie sobie jak wy byście się poczuły gdyby wasza najlepsza przyjaciółka i druga przyjaciółka schowały wam waszą ulubioną rzecz. - wykrzyknęła Roki.
Po tym zdaniu w całej szatni zapanowała cisza. Do szatni weszła Nikola, która nie wiedziała o co chodzi. Gdy tylko weszła to Roki wyszła nawet bez dokładnie ubranych butów. Trzasnęła za sobą drzwiami. Dzięki wypowiedzi Roki wszystkie dziewczyny przeszły na jej stronę.
Nikola jako pierwsza przełamała się i odezwała się do Roki. Roki mogłaby by się dłużej nie odzywać, ale wolała się odezwać, żeby Nikola nie miała później do niej różnych pretensji. Kontakty między nimi szybko się nie naprawią.





Hejka!
Sorry za taką obsuwę z rozdziałem, ale miałam problem z internetem. Chciałam już poprosić Lusie o pomoc ze wstawieniem rozdziału, ale bawiłam się laptopem jak był u mnie Seba i tak jakoś naprawiłam to. Już chciałam przygotowywać wielką mowę pożegnalną. Miała być mega smutna.
Jestem ciekawa gdzie moi hejterzy, bo jakoś ostatnio nie dostaje od nich pytań na asku ani nie widzę żadnych negatywnych komentarzy pod postami.
Jeśli chodzi o rozdział to tak to ja jestem Roki. To ona właśnie mnie 'gra'. Zapomniałam Wam to powiedzieć na wstępie tutaj, ale możecie jeszcze zgadnąć kim jest Lusia, bo ona też tutaj występuje. Jak nie wiecie co to jest bojówka to możecie znaleźć to w internecie, bo na 100% są tam jakieś filmiki. Mnie możecie znaleźć tylko jak siedzę na dachu woza strażackiego (dzięki Bogu nie nagrali mnie jak biegnę z wężem), ale jest to tylko na jednej takiej stronce. Jestem tam też nawet w mundurze. Boziu tak ładnie w nim wyglądałam. Ostrzegam Was, że bojówka nie jest wcale taka bezpieczna na jaką wygląda. Po jednym z treningów trafiłam do szpitala i do dziś czuje ból w stopie.
Do zobaczenia
Veg

1 komentarz:

  1. Uważam, że Roki nie powinna tak zareagować, bo prędzej czy później tak by jej powiedziały, gdzie schowały ten jej rower.
    Ogólnie super!
    Do następnego!.
    Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń