poniedziałek, 24 listopada 2014

rozdział 4

wydarzenia opisane w tym rozdziale wydarzyły się naprawdę

jeśli przeczytałeś/łaś skomentuj 

Zawody miały się odbyć 15 czerwca, a o 9.00 miały się zacząć sztafety. Dziewczyny miały zbiórkę o 7.30. Roki była więc zmuszona do wstania o 6.00. Tak jak inne dziewczyny. Roki przyjechała do Sary, żeby zostawić u niej rower. Poszły razem do remizy strażackiej. Były już tam Liliana, Nikola i Cysia oraz parę chłopaków. Roki poszła jeszcze do sklepu po śniadanie. Zaraz po jej wyjściu ze sklepu przyszła pani Gosia i Kasia z Beatą. Wtedy okazało się coś okropnego. Było nią to, że nie jechały dziewczyny wozem strażackim tylko wszyscy jechali autobusem. Jechały one z drużyną z miejscowości, w której mieszkały. Nie były one w niej, bo nie było już tam miejsc dla nich. Gdy tylko weszła do autobusu ich drużyna przeciwna to od razu zapanował w nim chaos. Dziewczyny przyjechały szybko na miejsce zawodów. Po jakiś 15 minutach odbyło się rozpoczęcie zawodów i dowódcy wszystkich drużyn musieli iść wylosować kiedy będą startować. Sara wylosowała tak, że zawsze startowały dziewczyny jako drugie. Zaraz po drużynie która z nimi przyjechała. Dziewczyny biegły razem z nimi, jednak przebiegły ostatnie, ale tamtej drużynie doliczono punkty karne. Było tych punktów aż 30, czyli 30 sekund doliczono im do czasu. Zadanie bojowe Roki biegła pół godziny po ich sztafecie. Jednak najpierw biegła drużyna z ich autobusu. Tamte dziewczyny wykonały zadanie w 48 sekund, a Roki i reszta paczki zrobiły to w 49 sekund. Zawody dziewcząt zakończono po upływie pół godziny. Kasia wtedy dowiedziała się, że mają 3 miejsce. Wszystkie dziewczyny bardzo się ucieszyły z tego. Jednak ich drużyna przeciwna z autobusu zdenerwowała się , bo brakowały im tylko 3 punkty do drużyny Sary. Twierdziły, że one popełniły jakieś błędy, więc sędziowie przejrzeli materiał z dwóch pierwszych wykonanych zadań. Okazało się, że to one popełniły błąd i teraz miały 8 punktów różnicy. Chłopacy też byli wkurzeniu, bo ktoś powiedział, że źle trzymali wąż. Dominik i Cyprian poszli do sędziów porozmawiać. Po powrocie wszystko opowiedzieli dziewczynom.
- Sędziowie twierdzą, że jakiś typ miał to nagrane i zmienili decyzje i dodali nam te punkty karne i teraz nie mamy 3 miejsca. Tylko 4. - zdenerwował się Dominik.
-Dominik mówi prawdę. Powiedziałem mu, że tak jak w piłce nożnej nie powinno zmieniać się decyzji. Jeszcze dodałem, że poprawnie trzymaliśmy wąż, bo na końcowym odcinku sztafety wąż powinno trzymać się lewej ręce, a nie w prawej. Większość drużyn tak robiła, ale myśmy normalnie trzymali w lewej ręce. Wtedy oni łaskawie zawołali głównego sędziego i zaczęli to uzgadniać. Jeszcze nie wiadomo czy mamy to 3 miejsce czy nie. - opowiedział Cyprian.
-Przecież chodziła tutaj taka pani z aparatem co robiła wszystkiemu zdjęcia. Miała ubraną kamizelkę z napisem na plecach ,,STRAŻ”. - oznajmiła Kasia. Wszyscy chłopacy zaczęli szukać tej pani. Gdy ją znaleźli to pokazali te zdjęcia sędziom, a oni niby się zgodzili.
Gdy czekali na koniec zawodów to basenów z wodą jeszcze nie składali i wtedy zaczęła się jazda. Najpierw Damian wrzucił Kasie do basenu. Była cała mokra, nawet włosy miała mokre. Wtedy wszyscy zaczęli wrzucać osoby, które były pierwszy rok. Nawet wrzucili parę osób, które była na zawodach któryś raz. Jedną z tych osób był jakiś prezes.

Po tej zabawie było rozdanie nagród. Drużyna, w której była Roki miała 3 miejsce. Dostały za to puchar, medale i kaski rowerowe. Nawet mechanik dostał kask z lekkim odcieniem różu. Roki dostała cały różowy. Podobnie jak Sara i Kasia. Reszta dziewczyn z drużyny miała żółte z dziwną miną. Po rozdaniu nagród wszyscy pojechali do swoich remiz. Roki, Sara. Kasia, Liliana, Cysia i reszta chłopaków razem z panią Gosią zrobili ognisko przy remizie. W tym czasie jak chłopacy znosili drewno na ognisko to pani i dziewczyny spisywały dane potrzebne do wypisania zaświadczeń do szkoły. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Dziewczyny myślały, że chłopacy nie zrobią im już chrztu pierwszorocznych w stawie. Jednak się myliły, bo chłopacy zaczęli od wrzucenia Kacpra. Roki i Cysia zamknęły się w łazience. Wpuściły tam Kasie, a potem jeszcze Lilianę i Beatę. Kasia po jakiś pięciu minutach w łazience otworzyły drzwi a chłopacy tam już czekali. Wyjęli drzwi z zawiasów i zabrali Beatę. Po niej była Liliana. Kasie wypuścili, bo miała już chrzest w basenie. Przed ostatnią z łazienki była Cysia. Roki słyszała tylko jej krzyki, a potem plusk wody. Po chwili do Roki przyszedł uśmiechnięty Dominik. Wyprowadzili ją trzymając za ręce. Mogła zdjąć buty. Chłopacy nie chcieli jej zbytnio wrzucać do wody, bo miała chorą nogę. Liliana twierdziła, że Roki tylko udaje, bo normalnie biegała. Jednak tak nie było. Roki dwa razy wrzucili do stawu, bo za pierwszym razem wpadła tylko do kolan. Drugi raz nie był taki przyjemny dla Roki. Złapali ją za ręce i nogi. Zaczęli ją bujać, żeby daleko wleciała. Wpadła tak, że całe nogi i ręce były w mule, a włosy we wodorostach. Jak wyszła z wody to powiedziała, że teraz chłopacy, bo w zeszłym roku nie byli chrzczeni. Roki na jakiś czas zniknęła, bo się przebierała. Przez ten czas chłopacy wrzucili do wody Sarę. Nikole dziewczyny też chciały wrzucić do wody, ale tego nie zrobiły, bo się ,,źle czuła”. Więc ustaliły, że w przyszłym roku wrzucą ją dwa razy. Jak dziewczyny suszyły się przy ognisku to wrzucili jeszcze Krzysia do wody. Po tym wszyscy rozeszli się do domów.





Hejka!
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie chce mi się już tego sprawdzać, bo jestem zmęczona. Jak tylko weszłam do szkoły to zaczęłam sprawdzać sprawdziany. Mam dosyć tego jakie durne rzeczy wypisują tam. Od dzisiaj w historii Ameryki nie ma 'bostońskiego picia herbaty' tylko 'bostońska herbatka', a przyczyną tego było wyrzucenie herbaty do morza. Aż się boję co napiszą na testach.
Mam dla Was kolejnego newsa. Weszłam ostatnio do klasy plastycznej, a tam na ścianie wisiał Harry Perfekcyjny Styles! Obok była Rita Ora i z dziesięć Rihanna. Pół lekcji się z tego śmiałam.
Bojówka jest niebezpieczna i potrzeba wielu ćwiczeń na sucho, żeby wystartować z wodą. Tylko dorośli pracują na wysokim ciśnieniu, a młodziki na niskim, a jest ono i tak niebezpieczne jeśli nie masz wprawy.
Do zobaczenia
Veg

1 komentarz: