Nadszedł
sierpień. Zbliżały się urodziny Sary. Roki i Liliana już w lipcu
kupiły jej prezent. Listę rzeczy, które miały robić na
urodzinach spisały już w marcu. Roki miała ją, bo o niektórych
rzeczach Sara nie powinna wiedzieć. Impreza urodzinowa zaczynała
się o 12.00. Najpierw dziewczyny złożyły Sarze życzenia i dały
jej prezenty. Sara poszła zanieść prezenty do swojego pokoju. Po
tym jak wróciła dziewczyny usiadły do stołu, który stał na
tarasie. Mama Sary wniosła tort z zapalonymi czternastoma
świeczkami. Po słodkim posiłku dziewczyny poszły się przejść.
Zaczęły się ścigać, która pierwsza dobiegnie do sklepu. Liliana
biegła jako pierwsza. Sarze i Roki nie chciało się biegać, więc
truchtały za nimi. Zauważyły, że w pewnym momencie coś wypadło
z kieszeni Lilianie. Była to mała torebka z białym proszkiem w
środku. Zabrały ją chcąc się później na osobności zapytać
Liliany co to jest. Chciały to zrobić po urodzinach, bo nie chciały
psuć imprezy. Po spacerze Sara zaczęła rozpakowywać prezenty.
Najpierw otworzyła prezent od Liliany. Dostała od niej udawane
tunele. Było ich kilka par. Od Seriny bluzkę. Podobny prezent
dostała od Cysi, ale wyjątek był taki, że bluzka od Seriny było
o wiele ładniejsza. Cysi była przeciętna. Na końcu otworzyła
prezent od Roki. Sara z dużej torby wyjęła pudełko, a w nim było
DWADZIEŚCIA LAKIERÓW DO PAZNOKCI. Kolory były różne. Polowa z
nich była pastelowa, a druga żarówiasta. To nie był jednak
koniec. Po pudełku wyjęła większe pudło. W nim była bluzka i
szorty. Idealnie do siebie pasujące. Na samym dole Sara znalazła
kopertę. Było na niej napisane ,,Nie wyjmuj mnie z torby. Otwórz
mnie następnego dnia.” Sara powiedziała wszystkim, że to już
koniec prezentów. Wtedy okazało się, że to jednak nie koniec.
Liliana, Roki i Serina przygotowały jednak niespodziankę. Była nią
tablica korkowa ze zdjęciami. Na największym z nich była Sara. Na
reszcie Serina, Liliana, Roki. Na najmniejszym była Cysia.
Dziewczyny zrobiły tak dlatego, że Cysia i Sara były trochę
pokłócone. W kłótni poszło o to, że Cysia kazała Sarze
zaprosić na urodziny te osoby, które ona chce.
Sara
była zachwycona tym prezentem. Najbardziej ucieszył ją napisy nad
zdjęciami. Nad większością zdjęć pisało ,,Best Friend”.Tylko
nad zdjęciem Cysi pisało ,,Friend”. Napisy miały oznaczać to co
czuje do każdej z dziewczyn Sara.
Później
dziewczyny włączyły muzykę i urządziły sobie karaoke z pokazem
tanecznym dla chętnych. Każda osoba biorąca w tym udział miała
zaśpiewać swoją ulubioną piosenkę i potem zatańczyć coś jeśli
chce. Cysia śpiewała jako pierwsza. Zaśpiewała jakąś polską
mało znaną piosenkę. Liliana zaśpiewała piosenkę Little Mix
,,Wings” Udało jej się to w połowie, bo dalej się pogubiła z
tekstem. Roki zaśpiewała ,,Impossible”. Wyszło jej to nawet
dobrze. Sara rapowała jedną z piosenek Maliny. Poszło jej bardzo
dobrze. Tylko w przekleństwach trochę się gubiła i nie mogła
nadarzyć za bitem. Serina nie chciała śpiewać, więc oceniała
występy. Według niej Cysia była najgorsza. Potem Roki i Liliana
były egzekwo. Wygrała Sara, bo coś bardzo trudnego jak na pierwszy
raz świetnie jej wyszło.
Tak
mijały kolejne godziny. Wszyscy bawili się wspaniale. Około
godziny 16.00 przyszedł Artur. Gdy tylko wszystkie dziewczyny
zauważyły go to Cysia od razu rzuciła się mu na szyję. Wszyscy
dziwnie na nią spojrzeli włącznie z Arturem. Chłopak wstał nie
wzruszony. Z rękoma oddalonymi jak najdalej od Cysi, ale nie bronił
się od tych uścisków.
- Cześć Artur! - zawołały wszyscy chórem z wyjątkiem Cysi
- Cześć. - odpowiedział zmieszany Artur – Co robicie?
- Aktualnie nudzimy się. - powiedziała Liliana
- Wiecie co? Ja posiedzę jeszcze chwilę i potem będę się już zbierać. Mama kazała mi wcześnie wracać. - powiedziała Serina
- Ok. - nie zmartwiła się niczym Sara
- Tak szybko. Przecież dopiero przyszedł Artur. - zdziwiła się Cysia
Po
przyjściu chłopaka jego wielbicielka nie odstępowała go na krok.
Zajmowała się nim jakby był jakiś obłożnie chory. Wszyscy
zauważyli, że Arturowi się to nie podobało.
Hej!
Nie przepadam zbytnio za tymi rozdziałami. Sądzę, że są beznadziejne, ale nie chce mi się ich poprawiać. Kolejny rozdział jest już dłuższy, a potem rozdziały robią się już coraz ciekawsze. Są teraz święta i mam czas, żeby przepisać rozdziały z moich zeszytów na laptopa i wtedy będę mogła je już normalnie pisać na nim. Nie muszę się martwić, że ktoś mi w tym przerwie, bo moje marzenie spełniło się i mam złamaną nogę. Dzięki Bogu mam wolne od sprzątania.
Jedna mała sprawa organizacyjna. Over Again jak i Opowieści Dziwnej Treści będę teraz publikowane również na wattpadzie. Musicie jednak dać mi trochę czasu, żebym się z nim oswoiła, bo ja i tego typu rzeczy to niezbyt dobre połączenie.
Do zobaczenia
Veg
Cysia jest wkurzajaca. Sama mnie już irytuje. Wcale nie dziwię się dziewczynom, że tak ją traktują.
OdpowiedzUsuńSuper, że będziesz publikować na wattpadzie :D
Niech noga szybko się goi!
Kocham xx